Baza wiedzy freelancera

MATERIAŁY EDUKACYJNE

12 stron i aplikacji, które warto znać.

10 lut 2021 | o pracy | 0 komentarzy

W tym poście postanowiłam wymienić wszystkie aplikacje, które wypróbowałam i polecam do pracy z social mediami w mojej (i nie tylko mojej) marce.

Robię to dlatego, ponieważ odkąd Wam zaczęłam opowiadać o planowaniu treści – zadajecie o nie bardzo dużo pytań – pewnie chcecie wznieść na wyżyny swoje media społecznościowe.

W tym miejscu podsumuję nasze rozmowy i w przyszłości będę Was tutaj odsyłać, gdy mnie znowu zapytacie „Magda – a jak to zrobiłaaaś??”. Zapraszam. :)​

Aplikacje do planowania treści

Temat najbardziej na czasie, gdyż rozmawialiśmy niedawno o kalendarzu publikacji wspierającym media społecznościowe i nie tylko. O nim samym powstanie zupełnie odrębny artykuł, gdyż ten temat jest tego wart. Kalendarz publikacji dla marki, która publikuje dla klientów to realny pieniądz. Dlatego zrobiłam dla Was całą relację na InstaStories o aplikacjach do planowania treści. Kliknij tutaj, aby ją zobaczyć, jeśli jeszcze jej nie widziałaś_łeś.

Ale nie zostawię Cię tylko z relacją na Insta w tym artykule! Za to pozwolę sobie na opowiedzenie Ci więcej o aplikacjach do użytku na komputerze.

Są to aplikacje:

  1. Evernote – żart, Evernote jest dostępny też na smartfona. Ale osobiście wolę z niego korzystać na komputerze – wygląda mi przejrzyściej i jest wygodniejszy.
  2. Asana – tak tak, słynna Asana do zarządzania projektami. Również możesz ją zainstalować na smartfonie. Ale powtórzę, ja lubię w takich programach widzieć cały kontekst, a nie jego fragmenty – dlatego wolę komputer),
  3. Google Sheets – jestem pod tym względem może i staroświecka, ale prawda jest taka, że nawet własne wesele planowałam w Excelu. Mi takie listy, jak wyciągnięte z Excela, najbardziej się podobają.

Szczerze? Aby opisać Wam mój sposób na te aplikacje, najchętniej nagrałabym Wam o tym filmik. Screeny pulpitu nie oddadzą w pełni satysfakcjonującego efektu pracy z tymi narzędziami. 

Która z tych aplikacji najbardziej się u mnie sprawdza?

Najlepszy dla mnie jest Evernote. Te karteczki z notatkami przypominają mi moją ścianę nad biurkiem z dzieciństwa. Pracuje sobie w tle, a ja odhaczam kolejne zadania. Aplikacja ta est dostępna w języku polskim, a także ma wersję darmową. Jeśli nie masz parcia na większe planowanie, podłączanie pracowników – ona Ci wystarczy. Poza tym w planie płatnym nie jest to rozwiązanie drogie: 11 zł miesięcznie do użytku prywatnego, a 36 zł miesięcznie za użytkownika przy planie dla większych biznesów.

Największym plusem (dla mnie) jest to, że Evernote jest programem, który ma aplikację na komputer, więc nie musi działać w przeglądarce. Google Sheets i Asana, jako aplikacje przeglądarkowe u mnie przegrywają bo… zapominam się do nich zalogować, a na koniec tygodnia dostaję tylko informację zwrotną na maila, że nic nie zrobiłam… Także, tak. Evernote i mój bullet journal idealnie się uzupełniają – zostają pod ręką absolutnie zawsze.

Dodatkowo Asana jest narzędziem płatnym (i to niemało) – ale bardzo pomocnym przy większych przedsięwzięciach i do zarządzania zespołem. Na razie nie mam zespołu (oho, „na razie” – już wchodzi u mnie „dream big” ;)) i uważam, że wydatek ten nie jest aż tak potrzebny w tym momencie mojego biznesu.

social media

Aplikacje do projektowania grafik i animacji na media społecznościowe

Ulubiona część większości blogerów, piszących o aplikacjach które pomagają im na co dzień tworzyć content. Przyznam, że też mam z tego fragmentu frajdę – dlatego, że uwielbiam testować różne aplikacje kreatywne.

Nie będę lała wody, dlatego przejdę do rzeczy i konkretnych poleceń.

  1. Mojo (android/jabłuszko)! Fantastyczne narzędzie do tworzenia kreatywnych animacji i atrakcyjnych wizualnie filmików – na potrzeby InstaStories. Posiada bazę grafik i efektów, również dźwiękowych, które od razu już rozpoznaję na Stories u innych twórców. Zaryzykuję stwierdzeniem, że 80% polskich twórców na Instagramie przynajmniej przez jakiś czas z tej aplikacji korzystało, a 75% korzysta nadal.
  2. Unfold. Dzisiaj mamy już ogrom dostępnych z poziomu Instagrama nakładek na InstaStories, ale nadal Unfold mnie zachwyca prostotą używania i mnóstwem eleganckich, darmowych szablonów. Poza tym aplikacja ta stale się rozwija i dzięki temu można z nią projektować piękny feed (ale tu niestety już konieczne będzie podłączenie Instagrama do aplikacji, a obiecałam Wam, że nic nie będziemy podłączać do konta, więc tylko dam zajawkę dla chętnych) oraz stworzyć przepiękne drzewko linków, które później można dodać do Bio profilu. Podziwiam twórców tej aplikacji za odpowiadanie na potrzeby Użytkowników i ciągły rozwój.
  3. Canva. Powtarzam się, ale prawda jest taka, że większość moich plansz w social mediach powstało przy wsparciu Canvy. Nie polecę Ci tutaj, aby iść i grzebać w banku zdjęć Canvy (prawa autorskie w przypadku Canvy to materiał na kolejny artykuł, choć jest o nich jeden u Kasi Krzywickiej, a drugi u Pauliny Szczepańskiej – prawnik + grafik, co ja tu mogę jeszcze dodawać – kliknij w linki, które osadziłam na ich imionach i leć do dziewczyn, aby dowiedzieć się więcej).
Ale bardzo polecam inspirować się pięknymi szablonami i, z poszanowaniem praw autorskich twórców, korzystać z tego narzędzia do wykonywania pięknego contentu na Twoje profile społecznościowe.

Nie ma bardziej przejrzystego, przemyślanego i intuicyjnego programu do tworzenia grafik na media społecznościowe dla laika. Prawda jest taka, że obecność w social mediach nie musi Cię zobowiązywać do nauki rzeczy, które Cię nie kręcą. Canva nie zmusza Cię do nauki grafiki, jeśli tego nie chcesz. I to jest jej ogromna siła.

Aplikacje do edycji multimediów

Zaskoczę Cię, jeśli polecę Ci Lightrooma, VSCO i Snapseed? Są to jak dotąd najbardziej znane i lubiane narzędzia do obróbki zdjęć – idealne do zdjęć na media społecznościowe.

VSCO jest znane przede wszystkim z przepięknych filtrów do zdjęć i od tego się zaczął wielki boom na to narzędzie. Dziś to o wiele więcej: to edycja zdjęć, możliwość edycji i tworzenia wideo. Baza pięknych presetów – ale też narzędzie do kompleksowej obróbki materiałów audiowizualnych. I cała społeczność.

Odkąd Lightroom (android/jabłuszko) dostał aktualizację językową i jest dostępny po polsku – powinien to być must have każdego twórcy. Stał się dzięki tłumaczeniu bardzo intuicyjny, a ogrom dostępnych presetów (dla niewtajemniczonych wyjaśniam – to taki filtr, który dodany do zdjęcia zmienia go tak, że kolory, światło, kontrast – wszystko pięknie do siebie pasuje) i osób edukujących z zakresu obróbki w tym narzędziu jeszcze bardziej ułatwia korzystanie z niego. Fantastyczny kurs obróbki w Lightroomie wydała dla przykładu Dominika Dzikowska (na Instagramie @kobiecafotoszkola).

Snapseed (android/jabłuszko) to chyba najprzyjemniejszy w obsłudze program do podkręcania tego i owego na zdjęciu. Ja lubię z niego korzystać na przykład w sytuacji, gdy zdjęcie jest fajne, ale z powodu gorszego kadrowania rozjechała się na nim perspektywa. Albo chcę usunąć jakieś plamki ze ściany. Ma bardzo przyjemne, polskie menu, dzięki czemu użytkownik się w nim nie gubi.

Dodawanie napisów do Stories

Polecę Ci tutaj tylko jedną aplikację. Dlaczego tak? Nie ma na rynku bezpłatnej aplikacji, która wygeneruje Ci napisy do gadanych Stories. Część z nich działa tak, że wymusza nagrywanie filmików za pomocą ich kamery, aby w ogóle te napisy wyczytać. Z nagranych wcześniej filmów niestety nie da rady tego zrobić. Długo biłam się z myślami, czy polecać tu taką aplikację. Ale zrobię to, bo urzekła mnie kilkoma rzeczami w darmowej wersji.

MixCaptions

Raz w miesiącu aplikacja wygeneruje Ci napisy „z odsłuchu” wgranego filmiku. Oczywiście od Twojej dykcji zależy, czy napisy będą sensowne. 😉 Ale możesz je zawsze w newralgicznych miejscach poprawić. Poza tym możesz wpisywać i dopasowywać w czasie napisy samodzielnie, ręcznie.

MixCaptions daje możliwość dopasowania wyglądu i położenia napisów. Czy mają być na dole, na górze, z tłem, jaki ma mieć kolor to tło, jaki kolor, rozmiar i font mają mieć napisy. Wierz mi, że to dużo, jak na możliwości darmowej apki tego typu. W świetle takich „gadżetów” przestaje mi przeszkadzać znak wodny w rogu filmu.

Jak zmienić czcionkę w BIO?

Pewnie nieraz widziałaś_eś bio z innymi czcionkami i zastanawiało Cię, która to opcja w ustawieniach to udostępnia. Niestety to nie jest dostępne z poziomu Instagrama. Ale skoro zwracasz na to uwagę, jak trafisz na konto z takimi „innymi” czcionkami, oznacza to, że efekt „wow” został osiągnięty. Chcesz tak samo zdecydować, jak wygląda czcionka Twojego bio?

Zatem skorzystaj z możliwości zmiany czcionek, jakie daje LingoJam oraz IgFonts. Wpisujesz tekst, wybierasz czcionkę, kopiujesz tekst i wklejasz w bio. Naprawdę działa. 🙂

Z tym, że mam jedną uwagę. Jeśli chcesz skorzystać z takiej opcji upiększenia swojego bio lub posta, pamiętaj, że czasem mniej znaczy więcej. Lepiej nie przedobrzyć z ozdobnym fontem. Czytelne bio to sprzedające bio. Użyj takiej czcionki, by wyróżnić jedno-dwa słowa i to wystarczy, by przyciągnąć wzrok odbiorcy. Serio 🙂

Jakie triki i aplikacje warto jeszcze poznać, aby podrasować swoje media społecznościowe?

Teraz już polecę tematami nie związanymi z wizualną stroną profilu. Wspomniałam Ci przy aplikacji Unfold, że udostępnia ona możliwość udostępnienia drzewka linków, które ładnie łączy Twoje media społecznościowe z innymi miejscami w sieci. Ta sama funkcja od jakiegoś czasu jest udostępniona w Canvie. Niestety czasem generuje ona niezbyt ładne linki, które wymagają skrócenia, np. z tiny.pl. Natomiast istnieją różne teorie co do akceptowania takich skracanych linków przez Instagram – trzeba by to sprawdzić.

Oczywiście najpopularniejszą opcją jest Linktree, choć wypieraną przez nowe, estetyczne rozwiązania programów graficznych. Jeśli możesz mieć ładne drzewko za darmo, to dlaczego masz korzystać z ograniczonych możliwości poczciwego Linktree w wersji bezpłatnej? Rozumiem to doskonale.

Wiesz natomiast, że jest jedna wada tych wszystkich drzewek osadzanych z Unfold, Linktree lub Canvy? Jest to fakt, że wejście w link z drzewkiem nie generuje Ci ruchu na na Twojej domenie. I nie da Ci gwarancji, że osoba wchodząca w drzewko przejdzie w kolejny link z niego. A więc odbierasz swojej stronie szansę na ruch i dajesz informację Google, że strona nie jest tak wartościowa, by osadzać ją wyżej w wyszukiwarce. Ostro, no nie?

Jakie jest na to rozwiązanie? Twoja własna, prywatna strona z instalinkami, umieszczona na Twojej domenie. Fajny plan? W przyszłym tygodniu planuję uruchomić swojego YouTube’a z krótkimi instruktażami. Ten, jak zrobić takie drzewko linku na własnej domenie – będzie pierwszy! Dam Ci znać, że się pojawił, jak zawsze, na moim  Instagramie.

Co jeszcze mogę polecić Tobie, jako twórcy, który prowadzi swoje media społecznościowe?

Odkryłam to miejsce niedawno. I dojrzewałam długo, by zarejestrować się tam i z tego skorzystać. Jest to miejsce, w którym Twoi odbiorcy mogą postawić Ci kawę za to, co dla nich robisz i publikujesz. Zachęcam Cię do skorzystania z takiej opcji, jeśli masz wokół siebie zgromadzoną społeczność, której dajesz realną wartość swoją działalnością. Doceniaj swoją pracę takimi drobnymi rzeczami. Daj sobie postawić kawę z Buycoffee.to!

Oczywiście ja też dzisiaj już tam jestem i jeśli uważasz, że moja działalność w sieci daje Ci wartość i chcesz wesprzeć mój rozwój – postaw mi wirtualną kawę, klikając w przycisk poniżej.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Pamiętaj, że nawet najlepsza aplikacja nie pomoże Ci rozwinąć mediów społecznościowych, jak masz na nich bałagan. Jak je posprzątać? Sprawdź tutaj!

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

materiały edukacyjne newsletter
.

Podoba Ci się ten wpis?

Udostępnij go! Pomożesz mi dotrzeć z moimi treściami do szerszego grona odbiorców. Dziękuję, że czytasz moje treści. :)